• Dziecko na Mszy

    Dzieci nie przychodzą do kościoła, by przeszkadzać innym. Nie mają złych intencji. A jednak często widzimy sceny płaczu, tupania nogami, biegania przed ołtarzem. Takie zachowania rozpraszają wiernych, a rodziców wprawiają w najlepszym wypadku w zakłopotanie – w najgorszym w furię. Wierni w takiej sytuacji zaczynają bardziej Czytaj dalej...
  • 1

Echa Seminarium Odnowy Wiary

Jestem, a może właściwie byłam uczestniczką Seminarium Odnowy Wiary, ale jego wpływ widoczny będzie we mnie do końca moich dni. To, co tu napiszę to może nie do końca świadectwo, ale czuję, że powinnam się tym podzielić. Żeby zrozumieć teraźniejsze odczucia trzeba spojrzeć w przeszłość. W moim życiu Bóg pojawiał się wielokrotnie, choć nie zawsze tego chciałam i dopiero z perspektywy czasu jestem w stanie to dostrzec.

Niewątpliwie to On kierował czasem i pracą lekarzy, którzy uratowali mi życie w dzieciństwie. W latach „buntu młodzieńczego” kompletnie odcięłam się od Boga, chociaż niewątpliwie byłam świadoma tego, że On istnieje. Weszłam w sfery zupełnie wierze przeciwne i gdyby Pan nie postawił w odpowiednim momencie na mojej drodze pewnego młodego człowieka oraz księdza Pawła Matusika, którzy pomogli przezwyciężyć umacniające się we mnie zło i ukazali kim jest Bóg – nie znana mi wcześniej „Bozia”, nie byłoby mnie tutaj, na pewno. Nawróciłam się, ale wciąż szukałam Boga, chciałam „to” poczuć, ale szybko się poddawałam. Starałam się uczestniczyć w spotkaniach Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym kilkukrotnie ale nigdy nie wytrwałam dłużej niż kilka tygodni. Gdy więc usłyszałam o SOW w naszej parafii pomyślałam, że to może być strzał w dziesiątkę. I teraz z ręką na sercu mogę to przyznać. Prawdziwy, osobowy Bóg daje mi siebie codziennie, w swoim Słowie, w pozornie błahych chwilach. Mam poczucie, że jest On obecny w chwilach mojej modlitwy ale i czuwa w każdym innym momencie.

Na początku miałam wiele wątpliwości czy tu przyjść – no bo jak to tak: mówić obcym ludziom co z przeczytanego Pisma dotknęło mojego serca, no bo mogę nie czuć się na siłach tu przychodzić, bo stan zdrowia, bo nauka, bo moja rodzina jest taka a nie inna, bo ja nie lubię ludzi… Teraz wiem, że to najcudowniejszy czas, jaki mógł być mi dany. Czerpałam i będę czerpać z jego owoców pełnymi garściami. Chcę z tego miejsca powiedzieć wszystkim, że Pan naprawdę działa! Na początku zazdrościłam jak inni mogą tak ładnie mówić o Bogu, swojej wierze i doświadczeniach, więc modliłam się i dał mi On swoją otwartość, teraz już się nie wstydzę świadczyć o Nim tutaj, ale i wśród innych ludzi i mogę dzielić się tym, co Pan mi daje. Jego działalność dostrzegam na każdej płaszczyźnie mojego życia.

Od początku trwania seminarium nie miałam ani jednego napadu choroby, co kiedyś zdarzało się bardzo często. On umocnił mnie w każdych, szczególnie najtrudniejszych relacjach z bliskimi. W każdej chwili zwracam się o pomoc do Najwyższego, proszę o natchnienie Ducha - On zawsze podsunie rozwiązanie. Modlitwa przebaczenia pozwoliła mi po pięciu latach zacząć odbudowywać normalną relację z osobą, do której czułam nienawiść, pozwoliła zacząć zostawiać za sobą to, co bolało. Modlitwa o wylanie Ducha, której w żaden sposób nie da się opisać słowami była namacalnym wręcz doświadczeniem dotknięcia serca. Dzięki niej jeszcze bardziej świadomie mogę głosić to, że On naprawdę jest, że wszedł do mojego serca i napełnił je swoim pokojem, przemienił. W końcu nie ukrywam i nie wstydzę się tego, że jestem chrześcijaninem. Również na początku trwania seminarium zostałam zaproszona do uczestnictwa w piątkowych spotkaniach Marana Tha. Zgodziłam się –pomyślałam, że przecież nic nie tracę. I teraz śmiało mogę powiedzieć, że po dziesięciu tygodniach spędzonych we wspólnocie z moimi rówieśnikami niektórzy z nich są mi bliżsi, niż osoby, które do tej pory uważałam za swoich przyjaciół.

Również cała wspólnota SOW to dla mnie doświadczenie międzypokoleniowych relacji, których spoiwem jest wiara w naszego Boga. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim i jest to dla mnie fenomenalne. Jako młoda osoba, patrząc na dorosłych, w których życiu obecny jest Chrystus, którzy mają z Nim żywą relację, na małżeństwa, które są silne w Bogu i razem trwają na modlitwie, wiem, że chcę brać z nich przykład, stawiam ich sobie za wzór i zamierzam dążyć do tego, by moja rodzina tak wyglądała w przyszłości. Czego mogę chcieć więcej? Tylko nie ustawać w modlitwie, tylko jeszcze bardziej zaufać Bogu, otworzyć się na relację bezinteresowną – na przyjaźń i miłość, którą nasz Pan nam ofiaruje, pozwolić Duchowi działać w nas, żeby móc stać się prawdziwym świadkiem wiary i, być może kiedyś, wzorem do naśladowania dla innych. Wierzę, że Bóg przemienił i nadal przemienia moje życie, że odnawiam swoją wiarę w nieustającym procesie nawrócenia. I nie tylko ja – również wszyscy uczestnicy SOW, ich całe rodziny, być może także ludzie z otoczenia, ponieważ nie da się przemilczeć tego, co doświadczyliśmy przez ostatnie tygodnie – całe ciało wyrywa się, żeby głosić jak wielkie dary Pan Bóg daje, i za to – Chwała Panu!

Wydarzenia

 

Ogłoszenia duszpasterskie

2int


Ostatnio dodane...

Dobra Nowina

Fragment Ewangelii na dzisiejszy dzień.
  • Sobota 2017-10-21, Wspomnienie Bł. Jakuba Strzemię, Biskupa
    Łk 12,8-12«Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych; a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych. Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone. Kiedy was ciągnąć będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co mówić należy».

Join now and claim william hill bonus - wbetting.co.uk